Przyzwyczaisz się. Poczujesz, że - nawet jeśli to boli - to głowa ci nie odpadła, rąk nie opuściłeś, sam wyprowadzisz cios, który przewróci przeciwnika. Jeśli jednak liczysz na to, że krav maga to zestaw czarodziejskich sztuczek - jesteś w błędzie. Nie nauczysz się na naszych zajęciach dźwigni na mały palec stopy, dzięki której bez wysiłku, stojąc w miejscu powalisz napastnika. Nie licz na to, że po pół roku zajęć pofruniesz w powietrze i po siedmiu obrotach uderzysz w głowę wroga. Nie nauczymy cię jak można nacisnąć na powiekę, żeby człowiek zemdlał. A ściślej mówiąc, nie pokażemy jak to zrobić bez żadnego wysiłku. Walka to wysiłek, to stres, to ogromne wyzwanie. Do tego wysiłku trzeba się przygotować.


W realnym zagrożeniu przeciętny człowiek (w zależności od typu psychofizycznego) traci swoje siły, traci koordynację, szybkość. Dlatego na treningach będziesz robił serie po kilkanaście, kilkadziesiąt uderzeń i kopnięć w tarczę, będziesz walczył po pięć minut bez przerwy. Twój organizm przygotuje się do ogromnego wysiłku, żeby w momencie zagrożenia - mimo ograniczającego cię stresu - zareagować odpowiednio. Żeby powalczyć i odsunąć lub wyeliminować zagrożenie. Realne starcia nie ciągną się przez trzy, trzyminutowe rundy z jednominutową przerwą.Realne starcia trwają tyle, co cios, unik, cios, wejście, obezwładnienie i tyle.

